wtorek, 12 marca 2013

-Czy to ty? -Nie.. Prosiaczek.


Dziewczyny przybyły do Nando’s. Usiadły na miejscach, które od nie pamiętnych czasów zajmują. Stolik przy kolumnie, od okna.
                -Nina! To co zwykle! – krzyknęła Caroline. Kelnerka uśmiechnęła się i wzięła się do pracy. Dla Evy frytki i pepsi, a dla blondynki dwa hamburgery, frytki i nesti. 
                -Czasem się zastanawiam, gdzie to ty mieścisz? I dlaczego nie jesteś opasłym prosiaczkiem? Zdradź swój sekret. – powiedziała Eva.
                -Sama nie wiem. Jem, bo kocham. Może dlatego.
                -Mój prosiaczku, ma to swój sens. – zaśmiała się. Blondynka focha się, ale po chwili wybuchła z nią śmiechem.
                -Chrum, chrum..
                -Przestań, brzuch mnie boli!
Dziewczyna nie przestawała, każdy gapił się na dwie nastolatki. Śmiali się z nich, a raczej z nimi.
                -Chłopaki z 1D, są w Londynie. Pamiętasz, naszą obietnice. Jak ich spotkamy nie piszczymy, ani nic w tym stylu. Pamiętasz? – zamówienie przyszło – Słyszysz?
                -Tiaa. – odpowiedziała Caroline, zapatrzona w „ucztę bogów”. Pierwszy kęs hamburgera i odpłynęła.
                -Ty jesteś pewnie siostrą Nialla. Nie ma innej opcji!
                -To byłoby coś!
Dziewczyny rozmarzyły się. Wyobrażały sobie członków zespołu jako braci, zajadając i popijając.


                -Jesteśmy w Nando’s. Teraz które to? – powiedział Louis drapiąc się po głowie. – Może one? – wskazał palcem.
                -Nie mam pojęcia. Zapytajmy kelnerki. One zapewne są tu często. – odparł Liam i udali się do baru. – Przepraszam, czy jest tu może jakaś Eva i Caroline? – zapytał.
                -Przy okazji poproszę hamburgera, frytki i nesti. – wtrącił Niall. Louis go szturchnął. –No co? Mówiłem! Głodny jestem!
                -Tak, tak.. siedzą za kolumną pod oknem. Razem 15 funtów – nawet nie popatrzyła na chłopaka. – Za 5 min będą gotowe. Gdzie usiądziecie? – nadal nie spoglądnęła.
                -Za kolumną pod oknem. –powiedzieli jednocześnie Liam i Louis.
                -Tam jest zajęte, z czego mi wiadomo. – popatrzyła w tamtą stronę. Następnie na nich. Przez dłuższy czas wpatrywała się w nich i powiedziała. – tak zajęte.
                -To nic. Dosiądziemy się. – uśmiechnął się Liam.
                -No dobrze. Proszę resztę dla pana. – podała Niallowi resztę.
                -Panu? – wybuchł śmiechem. – Jestem Niall.
                -Kto?
                -Niall z One Direction.
                -Tak myślałam, że Cię skądś kojarzę.
Chłopak nic nie powiedział i odszedł za chłopakami. Stanęli za Caroline.
                -I wtedy skoczyłabyś do wo.. –Eva ujrzała Liama, Louisa i Nialla. Zatkało ją.
                -Haloo? I co byłoby wtedy? – zapytała Caroline, zajadając frytki.
                -Cześć to wy jesteście Eva i Caroline? – zapytał Liam.
Ewa pokiwała głową na tak, zamurowana, a blondynka jak gdyby nic odparła:
                -Nie.. ja jestem Prosiaczek! – zaśmiała się. Eva zaczęła się śmiać razem z nią. – Musicie być piękni, że moja przyjaciółka, tak się na was gapi.
                -Fanki też tak uważają. – zaśmiał się Louis. – Zobacz nas.
                -Na razie jem.
                -Caroline odwróć się natychmiast. I pamiętaj o obietnicy.
                -Że co? Jakiej obietnicy? – odwróciła się. – Aaa ta obietnica – westchnęła zamurowana dziewczyna. – To w czym mogę pomóc? Dosiądźcie się. – dziewczyna udawała poważną. Kamienna twarz. Chwilkę jej się udało to zrobić, lecz w końcu puściła emocje i pojawił się wielki banan na twarzy.
                -Widzieliśmy waszą wojnę z hejterem. Podziwiamy was za silną psychikę. Wiemy, że to trudne. – zaczął Louis.
                -I chcielibyśmy załagodzić trochę stosunek antyfanów. Pomożecie? – skończył Liam.
                -Szczerze. To nie możliwe. Zawsze znajdzie się jakiś debil. Skupcie się na fanach. – powiedziała Eva. W tym czasie przyszło zamówienie Nialla. Zamurowało dziewczyny.
                -Ej ty to zawsze zamawiasz? – zapytała Caroline
                -Taaak. –zaczął pochłaniać frytki.
                -Ona zamówiła to samo przed chwilą! Identyczne!
                -To prawda. Od zawsze jem ten zestaw. – potwierdziła Caroline.
                -Dziwne.  Przejdźmy do tego, po co do was przyszliśmy. Dlaczego tak uważasz? – powiedział Liam.
                -Taka prawda. Strata czasu.
                -Może masz rację. Nie potrzebnie tu przyszliśmy. – stwierdził Louis. Po czym popatrzył na Caroline. Zobaczył długowłosą blondynkę. Zgrabną. Z pięknym uśmiechem. Rozmarzył się w jej dużych oczach. Westchnął – A może jednak nie. – Liam się uśmiechnął i szturchnął go. - No co? Ładna jest! Ups. – Zawstydził się.
                -OOOOOO Louis, Louis. – zaczął się śmiać Niall. – Louis się zakochał tralallala! – dziewczyny zaczęły się śmiać.
                -Gdzież tam. – uśmiechnął się do Caroline. – Może powiecie coś nam o sobie? – nie odrywał od niej wzroku.
                -Emmm. To ja jestem Eva Presley, drugiego nazwiska nie używam. Mam 17 lat i kocham… emmm..
                -Kocha oczywiście was – zaśmiała się Caroline – swojego pegasusa i pokemony. – dokończyła
                -Jesteś spokrewniona z Elvisem? – zapytał Liam.
                -Rodzice mówili, że jakaś piąta woda po kisielu. – odpowiedziała Eva.
                -Serio? – Liam patrzyła na nią z niedowierzaniem. – I lubisz pokemony… Ja też.
                -No tak. – zawstydziła się dziewczyna. Carol mów teraz ty.
                -Caroline. Kocham jedzenie i jedzenie. – zaśmiali się wszyscy. – Wymienimy się numerami?
                -Tak. Czemu nie? – odpowiedzieli zbiorowo chłopki.
Rozmawiali jeszcze z 2 godziny. Śmiali się. Wspominali. Dziewczyny zapomniały, że siedzą obok sławnych osób. Chłopaki, że są sławni.


***


W tym czasie Diana jechała z Mikem na trening. Dziewczyna siedziała spokojnie i cicho.  Dostrzegła płytę z napisem „Feel Again – OneRepublic, Cover”.
                -Twoje? – zapytała.
                -Tak. Zostaw.
                -Nie no! Daj posłuchać! – odtworzyła płytę w radiu samochodowym. Zaczęli słuchać. – To jest genialne! Ty umiesz śpiewać.. Powtórzę – genialne!
USŁYSZAŁA:

                -Skoro mówi to taka piękna dziewczyna. Musi to być prawda. Tylko szkoda, że nikt tego nie usłyszy.
                -Piękna?
                -Przepraszam, brzydula. Dafuq. Jasne jesteś ładna.
Dziewczynę zamurowało.
                -Mogę porozsyłać znajomym ten cover. – zmieniła temat.
                -Serio? Świetnie! A w ogóle co trenujesz?
                -Hokej na trawie.
                -Tak? Zawsze się zastanawiałem, na czym to polega.
                -Emmm.. w sobotę jest sparing ze szkołą z Bringham. Wpadnij. I się dowiesz. – Uśmiechnęła się.
                -W sobotę nie mam czasu. Nagrywam kolejny cover. Liczyłem na prywatne lekcje. – odparł chłopak.
Daria znów się uśmiechnęła. Nie wiedziała co powiedzieć. Myślała „Dlaczego on mnie podrywa? W sumie nie mam chłopaka. Mogę się zabawić. Mike nie jest niczego sobie. Tylko co powie Eva? Nie będę jej mówiła.”
                -Prywatne? – podniosła brew Daria.
                -Tak. A po tym, może jakieś kino? – chłopak ledwo to wypowiedział. Bał się jak zareaguje dziewczyna. Przed wakacjami nie zwracał na nią uwagi. Przyjaciółka siostry, lecz od pewnego czasu, patrzy na nią inaczej. Zakochał się w niej.
                -Randka?
                -Emmm… tak? 
                -No dobra. Wpadnij do mnie w piątek o 18 . – samochód się zatrzymał i dziewczyna wyszła z niego. – Ubierz się jak na trening. Dam Ci wycisk – zaśmiała się i odeszła.
On patrzył na nią, do czasu aż weszła do budynku. Gdy znikła. Zaczął krzyczeć i śmiać się jednocześnie.
                -UDAŁO SIĘ! - cieszył się jak dziecko.

2 komentarze: